Majowy minikonkurs

nachodzący na czerwiec

No i jaki był wiersz na maturze?

A taki:


Samotność - Anna Świrszczyńska

Samotność,
ogromna perła samotności,
w niej się ukryłam.

Przestrzeń,
która się rozprzestrzenia,
w niej ogromnieję.
Cisza, źródło głosów.
Nieruchomość, matka ruchu.

Jestem sama.
Jestem sama, a więc jestem niczym.
Co za szczęście.
Jestem niczym, a więc mogę być wszystkim.
Egzystencja bez esencji,
esencja bez egzystencji, wolność.

Jestem czysta jak to, czego nie ma,
bezpieczna jak platońska idea,
bogata jak możliwość.
Śmiejąc się wyciągam ręce
do tysiąca moich wspaniałych przyszłości.
Mogę stać się pianą na morzu
i osiągnąć jej szczęście krótkotrwania.
Albo meduzą i mieć na własność
całą śliczność meduzy.
Albo ptakiem z jego szczęściem lotu,
albo kamieniem z jego szczęściem wieczności,
albo drogą mleczną.

Jestem sama, jestem silna.
Samotność chroni mnie.
Jestem sama, a więc mnie nie ma,
nie ma mnie, a więc istnieję
doskonale jak doskonałość,
rozmaicie jak rozmaitość.

Potem przyjdą ludzie. Dadzą mi
skórę, kolor oczu, płeć i nazwisko.
Dadzą przeszłość i przyszłość
gatunku homo sapiens.


Według mnie ten wiersz ma swoje wady i spróbujemy na to odpowiedzieć. W tym konkursie przepiszemy go na nowo, na własny tekst.

Połączymy dwie pozorne sprzeczności: Przepisujemy dość wiernie, bo wers po wersie, ale i z wyraźnymi odstępstwami, bo nasz wiersz będzie mógł być jakikolwiek i o czymkolwiek. Chodzi o to, by każdy fragment wiersza Anny Świrszczyńskiej (a nie tylko ogólna impresja czy ogólny zarys) stanowił dla nas punkt wyjścia. Ale nasz tekst nie musi być stylistycznie podobny, nie musi używać podobnego słownictwa, nie musi podejmować tego samego tematu.

Oznacza to, że nasz tekst będzie miał zbliżoną liczbę wersów do oryginału - zbliżoną, bo można będzie czasem oszukać w uzasadniony sposób.

Jako przykład podam ćwiczenie wykonane kiedyś przeze mnie (nie pamiętam autora oryginału). Tam akurat nie odrzuciłem tematu, bo oryginał mi się podobał, za to spróbowałem ująć go po swojemu.


-------   ---   -  ---  - z tyłu-dołu

ona poddaje się śmierci
kiedy ktoś odpływa.
kiedy coś gaśnie. ktoś cierpi.
cień biegnie. zanika.
poddaje się jednak zbyt lekko
kiełkującym lasom.
robakom i motylom.
ciemnościom i ciszy.
ona się śmierci oddaje.
żeby się wreszcie dowiedzieć
do jakiej granicy można się oddawać.

lecz choć się powstrzymuje by przejść przez tę zorzę
odczuwa wyraźnie brak śmierci
gdy ktoś do niej strzela
ciałem zbyt łatwym i obcym
niczym zamarznięte drzewo z zimnego kominka.
i wówczas zaczyna liczyć te wszystkie rozstania
po których pozostaje rozmazana szminka.


Trwaj - trwaj, jesteś...

nie walczysz o przetrwanie
gdy ustępuję pola
gdy tłumię własny płomień
w miarowym biegu czasu.
nie walczysz o przetrwanie
rosnących cicho plonów
przyziemnych i ulotnych
dalekich mrugań w mroku.
tak łatwo dziś umierasz
by na palcach pokazać
ile już ich odeszło.

lecz choć minionego palcami dotykasz
stajesz śmierci naprzeciw i zaciskasz pięści
gdy sam ci śmierć wymierzam wyrokiem zbyt łatwym
myślą lekką i lękiem zimnym skuwam mosty.
odczytujesz wtedy spis wszystkich zaniechań
rozmazanych smug z drugiej strony oka.


Nagrody:

„William Wenton. Instytut szyfrów” Bobbie Peers

„Pianista” Władysław Szpilman

Termin zgłoszeń: 10 czerwca.

Miłego dnia!

Myśliwy środa, 22 maj 2019 - 12:30 pm | | Domyślne
Użyte znaczniki: , , ,

dwa komentarze(-y)

Wojciech

Samotność charakteru

Pustka w duszy.
Przepaść w świadomości –
ona usprawiedliwieniem.

Panorama krajobrazu
w której mam ratunek,
tam odnajduję
spokój i natchnienie –
teraz to stały punkt programu.

Samotny jeździec
bez kogoś z boku – rzadki to widok.
Jestem blisko, a jednak daleko
by życie nabrało
podstawowych barw –
jakim cudem inne są?

Jestem jak kot własnymi drogami chodzący,
raczej bez ryzykownych zagrań
mimo oferty dzisiejszego świata.
Z nadziejami do góry wznoszę modły
by ktoś z miliona dróg pomógł wybrać jedną.
Mogę zostać wyspą w oceanie przekleństw
by osiągnąć błogi stan.
Mogę być pomysłodawcą własnych idei
i mieć patenty na ciekawe teleturnieje.
Mogę być szaradzistą wysokich lotów
albo poetą starającym się by jego słowa
wędrowały jak ptak po świecie.

Jestem prawie sam
silny w swoich przekonaniach.
Jestem prawie sam więc nie słychać mego głosu,
choć zachowanie moje dostrzegane jest.
Razi innych ta silna wola
by nie iść za maratonem brzydkich słów.

Potem przyjdą biznesmeni.
Dadzą mi prace i współpracowników
i sprawdzą co warta jest
stałość w moich przekonaniach.

Wojciech, - 23-05-’19 19:06
Myśliwy

Już mogę zapowiedzieć, że w tym konkursie wreszcie na pewno zostanie przyznana nagroda, więc tym bardziej warto wykonać ćwiczenie i zgłosić tekst w komentarzu :)

Myśliwy, - 06-06-’19 01:12
(pole opcjonalne)
(pole opcjonalne)
(Ochrona antyspamowa)
Zapamiętać informacje o tobie?
Uwaga: Wszystkie znaczniki HTML poza <b> i <i> zostaną usunięte z twojego komentarza. Możesz dodawać linki wpisując po prostu adres URL lub e-mail.