Z morza zostaje sól

najczęściej na nogawkach jeansów

jak się chodzi po morzu w jeansach. Właśnie zaliczyłem twardy powrót znadmorza. Bałtyk jak bałtyk, zimnawo, jak to na północy, trochę pisania, czytania (głównie Białoszewskiego). I z tegoż Białoszewskiego (prozy) przypomniało mi się o pewnym wierszu, co kiedyś przeczytałem w jednej antologii. Znalazłem. Dla mnie cudo. Zapraszam. Przyboś:

Owidiusz

Nad Morzem Czarnym

w zamarłym w jesiennych kwiatach mieście-kąpielisku

ze wszystkich – pustych – w hotelach pokoi

wyszedłem ja jeden –

sam jak wielotysięczna nieobecność ludzka.

Czuję czyjś wzrok, oglądam się, nie powrócę,

zejdę

nisko, najniżej nad wodę przejrzystą –

w odpływającej łódce

od wyspy, która została malutka,

nie większa niż pergamin rozwinięty „Tristium” –

wzrok daleki i dawny tak blisko,

jak gdyby ktoś, patrząc przez wieki, rozdwoił

wody mierzeją na jezioro słone,

a niespuszczone z oczu to jedno wygnańcze

morze oddzielił z płaczu niewyraźnie

od morza tamtych czasów, morza już bez fali,

dotkliwego jak sól na języku

i jak gdyby ktoś oczy na próżno wypatrzył –

że pozostał tu – jak ślepiec zamknięty w dotyku

i dalej ciuła brzegi, rozdroża i krańce

na ubogi horyzont pieszej wyobraźni

niewiodącej donikąd.

A ja kostnieję – i w oczy mi pada

w postaci śniegu biel twojego listu.

Nie widzę – gasi tę białość w Bałtyku

śnieg, który przestrzeń między nami nadał.

// Mamaja, paździenik 1965

Kwiat nieznany (1968)

PLATONI3 sobota, 22 lipiec 2017 - 11:20 pm | | Domyślne

Brak komentarzy

(pole opcjonalne)
(pole opcjonalne)
(Ochrona antyspamowa)
Zapamiętać informacje o tobie?
Uwaga: Wszystkie znaczniki HTML poza <b> i <i> zostaną usunięte z twojego komentarza. Możesz dodawać linki wpisując po prostu adres URL lub e-mail.