Od wyników kolejnego mini - konkursu Hurtowni

po Turniej Jednego Wiersza im. Rafała Wojaczka w Mleczarni

Wybaczcie, że wyniki nie zostały ogłoszone na bieżąco, wczoraj, ale zabrakło niestety naszego środowego Kronikarza i zbyt dużo się działo na spotkaniu, by ktoś z nas mógł je zamieścić. Tekstów do oceny mieliśmy tym razem 5, w tym jedna proza. Autorami tekstów byli: Patra, Eliza-Łucja, Herzfeld, GRZ i nie wiem.

Serdecznie dziękujemy autorom za nadesłanie tekstów.

Głosowało 5 niezależnych osób, oczywiscie Hurtownicy, którzy nie pisali tekstów na konkurs.

Tym razem mamy jedną zwycięzką pracę, a jest nią tym razem proza:

Kiedy się obudziła, budzik kupiony w zeszły weekend w ikei, wskazywał bezlitośnie 16.00. Nie przejęła się zbyt tym faktem, bo bez wątpienia był to tylko fakt, po prostu była to godzina szesnasta. Nie szesnasta jeden czy za pięć szesnasta, choć każda inna godzina wzbudziłaby w niej te same emocje – a raczej ich brak.

Leżała tak przez dobry kwadrans, wpatrując się we wskazówki, które dość niezgrabnie wybijały takt, przecinający wibrujące cząsteczki powietrza. Przez zasunięte pośpiesznie zasłony przebijały się sznury światła, w których w rytm muzyki tańczył kurz. Zaciągnęła się nim. Poszewka poduszki pozbawiona była jakichkolwiek zapachów tak, jak i reszta pościeli. Tylko ostry zapach lawendy wymieszany z nieznanym jej wcześniej drażnił receptory w nosie. Obróciła się się na drugą stronę i zamarła na kolejne kilka minut, po czym obejrzała się za siebie, zerkając na budzik. Usiadła na rozłożonej wersalce.

Obok niej leżał chyba mężczyzna, co można było poznać po wielkości zajmowanej powierzchni. Leżał, bo teraz pozostał tylko po nim ślad. Dotknęła poduszki, na której pozostało jeszcze wgłębienie i kilka miękkich, prostych włosów. Zrobiła to bardzo ostrożnie i delikatnie, by nie naruszyć nowej struktury. Przesunęła ręką na pościeli, która była jeszcze ciepła. Niewątpliwie leżał tu mężczyzna i to jeszcze z godzinę temu. Pochyliła się i nabrała powietrze do płuc. Poczuła owy nieprzyjemny zapach.

Jak znalazł się tu mężczyzna, dlaczego już go nie ma, a budzik pokazuje 16.00 (teraz 16.25)? Zakryła usta ręką i zawiesiła wzrok na pyłku, wirującym w jaskrawej strudze. Był tak beztroski w swoim tańcu, że aż poczuła brak w sobie. Dobiegał z środka, może poniżej pępka. Pęczniał tam. Pomału.

Zamknęła oczy i znalazła się pomiędzy rzędem regałów. Było ich naprawdę dużo, a każdy z nich przepełniony książkami o mieszających się zapachach. Na pierwszy węch poczuła świeżo mieloną niemiecką kawę i beyonce pulse o przeważającej nucie cytrusowych owoców. Byłam tu wczoraj, pomyślała. To dziwne, dlaczego właśnie tu się znalazłam, szepnęła. Stała pomiędzy półkami, a nie przy wejściu do miejskiej biblioteki czy na początku regału. Musiało to być istotne, skoro znalazła się właśnie tutaj. Spojrzała na półkę, na wysokości wzroku i zauważyła małą, czarną książkę. Była to zwyczajna czarna książka jakich mnóstwo w bibliotekach. W porównaniu do innych ta nie miała żadnego tytułu na grzbiecie. Sięgnęła po nią i obejrzała z każdej strony. Otworzyła ją i przekartkowała, ale był to tylko kawałek sklejonych ze sobą pożółkłych kartek, owiniętych czarną tekturą. To dziwne, pomyślała, podciągając nogi do siebie i obejmując je.

Po chwili odłożyła książkę, myśląc, że to jakaś pomyłka. Przeszła kilka kroków i sięgnęła po książkę z mocno różową okładką. Przepraszam, usłyszała dwadzieścia centymetrów nad sobą. Był to chłopak w mniej więcej w jej wieku. Dość potężny, średniej długości, ciemne włosy i zielone oczy. Dopiero potem zwróciła uwagę na jego bladą twarz. Była biała jak kartka papieru i naznaczona tysiącem pieprzyków. Przyszło jej do głowy, że można by było wziąć długopis i przechodząc nim przez każdy czarny punkt, pokryć twarz chłopaka kratką. Wtedy też pomyślała, że nasze twarze są jak papier, gotowe przyjąć wszystko. To inni rysują na nich.

Chłopak podszedł do regału i sięgnął po czarną, niewielką książkę. Chciała powiedzieć coś w stylu, Ej, tej książki szukasz? Tam nic nie ma, ale chłopak przewertował książeczkę, na której stronach zaczęły pojawiać się znaki, równania tak, jakby oglądało się pracę malarza na żywo, i ściskając ją w ręce, poszedł dalej. A ja poszłam za nim, powiedziała to tak, jakby coś odkrywała; coś czego ludzie nie potrafili wymyślić przez wieki. Dotknęła podbrzusza i pomyślała o braku, który wcześniej poczuła. Prześcieradło obok było już zimne.

Serdecznie gratulujemy osobie o nicku nie wiem.

A teraz kilka słów o tym, co robiliśmy na wczorajszym spotkaniu. Tym razem nie powstało nowe zdjęcie, ani ćwiczenie. Wybieraliśmy za to wiersze na dziesiejszy Turniej Jednego Wiersza im. Rafała Wojaczka. Turniej odbywa się co roku i to już XXIII EDYCJA!

Warto pójść, bo można na żywo posłuchać, co we współczesnej i to wręcz lokalnej poezji piszczy, a kto wie, można i zdobyć nawet nagrodę pieniężną, w końcu nigdy nie wiadomo, jaki tekst spodoba się jury :)                 

Konkurs jest adresowany do młodych twórców do 35 lat.

Kto ma ochotę wpaść, proszę bardzo, turniej odbywa się dziś 24
października (czwartek) w Klubokawiarni Mleczarnia (ul. Włodkowica 5,
Wrocław). Początek imprezy o godzinie 18.00.

My w każdym razie, mam na myśli niektórych hurtowników, wybieramy się z wierszami, które udało nam się wybrać wczoraj, a nawet niektórzy specjalnie na tę okazję coś napisali.

Życzę w takim razie, zarówno nam, jak i tym wszystkim, którzy na turniej się wybiorą, dobrego przeczytania wiersza, bo to też jest ważne, by dobrze wypaść, w końcu trzeba wyjść na środek i do mikrofonu przeczytać utwór, no i życzliwego ucha jury.

Dobrej zabawy

justa czwartek, 24 październik 2013 - 09:38 am | | Domyślne

jeden komentarz

nie wiem

Dziekuje za nagrode:) ciag dalszy prozy wlasnie sie pisze:)

nie wiem, - 25-10-’13 14:20
(pole opcjonalne)
(pole opcjonalne)
(Ochrona antyspamowa)
Zapamiętać informacje o tobie?
Uwaga: Wszystkie znaczniki HTML poza <b> i <i> zostaną usunięte z twojego komentarza. Możesz dodawać linki wpisując po prostu adres URL lub e-mail.