Satanizm w szkołach

Czyli jak ustawa o równości religii przeradza się w kolejny absurd

Jako że ostatnio moja poezja się zeszmaciła strasznie (osobiście winię dobry humor) to tego nie będzie. Dzisiaj tylko proza. Za to może uda mi się wyskrobać coś sensownego.

Jedziemy.

(więcej)

Sheaim | sobota, 20 grudzień 2014 - 01:31 am | | Domyślne | Brak komentarzy

Zdrowie na talerzu

W poniedziałek Hurtownia spotkała się w Rozruszniku. Popijając gorącą czekoladę z cynamonem i chrupiąc kanapki dostrzegliśmy nagle na pobliskiej półce książkę: "Zdrowie na talerzu" i postanowiliśmy wylosować z niej słowa do wierszy. Napatoczyły się: : wyprysk, wprawdzie, chroni, awokado, mężczyźni, niebezpieczne, pokryły się, strukturę. Przedstawiamy Wam nasze wiersze i jednocześnie zapraszamy do mini konkursu. Napiszcie wiersze, w których znajdą się powyższe słowa. Formę słów można zmieniać. Piszcie do 15 grudnia do g. 14.00. Do wygrania tym razem książka Biura Literackiego i, jeśli zwycięzca będzie z Wrocławia lub okolic,  pojedynczy bilet do Multikina Arkady Wrocławskie, do wykorzystania na dowolny seans do końca grudnia tego roku :).

wiersz atram:

wypryski pokryły strukturę awokado
momo zatyka nos i krzyczy: "to coś śmierdzi"
wprawdzie ma rację. coraz więcej rzeczy się psuje
za oknem przechodzą mężczyźni. szukają momo
niebezpiecznie podchodzi do szyby. coraz częściej
myślę, że należy chronić pestki

 
wiersz Justy:
 
pod koniec

śliskie są ciemne popołudnia
i poranki bez światła
kiedy myślimy
że wyprysk chroni nas
przed niebezpiecznym
przyczajonym w prawdzie gestem

grudzień to sezon na każdy owoc
bo najczęściej wszystkie są z plastiku
więc nawet awokado
nie przekonuje mężczyzn
oni strukturą przypominają tylko siebie
co nie pokrywa się
z jakąkolwiek tolerancją
 
wiersz Orchidei:

Wierzycielka


Niebezpieczne związki są jak wyprysk- chroni go cienka granica; chwila a obietnice się nie pokrywają.  (motto)

W porannym awokado widzę strukturę
zapomnianych wakacji i ciepła
wprawdzie skóra nie zapomniała

mężczyzn jak południe
jak pomarańcze
słodyczy płynącej z nieba
z chmurą kredytu na horyzoncie

Ugryzłam kawałek raju
teraz czas na dzień
powszedni i czerstwy

byle do spłaty

wiersz margaretki:

Mężczyzna

twoja historia jest twarda
jak pestka awokado
wysusza wypryski, które pokryły krzyk

chronisz mnie
przed niebezpieczną melancholią

wprawdzie kałuża na środku chodnika
zjadła nam księżyc
ale gapimy się na siebie

Margaretka | wtorek, 09 grudzień 2014 - 9:11 pm | | Domyślne | Dziewiętnaście komentarze(-y)
Użyte znaczniki: , , ,

Wiersze nagrodzone

I miejsce  - Katarzyna Rosicka Godło AKAZAWA

17.07.2014

Leci.
Stado ptaków.
Duże i mniejsze zdążyły już
zostawić balast gniazd tam w dole.

Zza ich ciemnych ciał,
nie widziałam słońca.
Zza ich skrzydeł
nie widziałam nieba.

I dobrze im się żyło,
te ptaki
nie były złe.
Naprawdę.

Ale na wszelki wypadek,
ustrzeliliśmy je.
I to wszystkie za jednym zamachem.

Krzyczałam razem z innymi
" Pam! Pam! "
w rytm spadania ich ciał.
Śmiałam się.

Potem położyliśmy się
na poduszkach
wypchanych po same szwy piórami
i oglądaliśmy kanał informacyjny,
przy którym zasnęliśmy
spokojnym snem.

 

Człowiek – to brzmi dumnie ”

To coś ma ręce
A są one nawet wyprostowane.

To coś ma nogi, choć
Ich nie widać
Spod długich bandaży.

To coś ma głowę,
Zobaczysz ją w
Plątaninie brudu.
A w niej mózg.

To coś ma oczy.
Zapuchnięte.
One patrzą.

To coś ma mierną imitację
Żołądka.

To coś ma ciało.
Istnieje.
Zajmuje przestrzeń,
Bez której i tak łatwo mi żyć.

To coś myśli.
To coś drży.
To coś jest bezwzględne
W swej nicości.

To coś jest człowiekiem,
Ale tak,
Łatwo to przeoczyć.

 

***

Nie wiesz
ile to dwa plus dwa
i nie umiesz
dosięgnąć
pudełka z cukierkami.

Trudniejsze to jest wtedy,
gdy obok Ciebie śmieją się Ci,
którym przychodzi to wszystko
z wulgarną łatwością.

Dla nich nieważne,
co liczą.
Oni nie chcą wiedzieć,
co jest tam na górze.

Wyuczyli się tego na pamięć.

Miej zrozumienie dla tych
człekokształtnych
zdziczałych
małp,
które patrzenie pomyliły
z gałkami ocznymi,
dotyk z dłońmi,
węch z nosem.

A wyobraźnię z mózgiem.

 

II miejsce - Michał Żłobicki Godło: Myśliwy

Paradocykl

Dzwonek

Słoniu, zatrąb na swojej nie-trąbie
Przypnij umysł do proporca nieścisłości
Skryj się pod płaszczem cudzego krzyku
Wydobytego poniżej świadomości alefu

Kierownica

Pedant nie kryje swoich zapaśniczych chuci
Nie krzyczy liżąc palce tostów nieprzebranych
Żołądek nie biada nad niedolą mowy
Skrzat nie piszczy z bólu odrzucenia

Koło

Pierogi staną w gardle niegodziwcom
Zesłanym w jugowskie piekło filozofii
Gdy słońce powstaje nad stromym asfaltem
Nie zsyła im cienia nadziei poznania

Siodełko

Czy Herbert to czy Miłosz
Czy pieróg to czy zupa
Dla ciebie najważniejsza
Już zawsze będzie kupa

Pedał

Włóczykiju gdzieś mi się podział
Me gniazdko czeka na wymoszczenie
Gdzie jesteś moja kukułeczko
Kto jak nie ty wysiądzie moje jajka

Szprycha

La Chapelle sam on jeden nie strzeliłby celniej
Pomiędzy nogi wulgarnej osi bytu
Który czy jest chociaż bytem istniejącym?
Et libre some fungi pedalde

Metafizyka

Czyż nie dają nagród za takie pierdoły
Których twórcy sami nie wiedzą co począć
Gdy zderzą się z murem realnej niemocy
Nietwórczej życiowej poradnej i ciężkiej
Bełkotem karmiących te wszystkie umysły
Wciąż z myślą z tyłu że ta Olimpiada
I tak to wygląda ni mniej i ni więcej
By jednych pindoli uniknąć w komisji
I bagna nonsensu w tym jednym sprawdzianie
Na rzecz dydaktycznej niesprawiedliwości
Cenzury o której tak w swych tekstach krzyczą

Nie dane nam zbadać w ilu Kant żył światach
Ile słów zostawił obok pytajnika
Albo czy Pasewicz albo Zagajewski
Wyprzedzali czasy czy zwyczajnie mełli
Słowa o wartości autokreowanej
Niewiele się różniąc od tej grafomanii
Którą tu uprawiam bełkocząc przeciągle

Nie jest wykluczone że spośród nas wszystkich
Tak nieliczni przejdą jak prawo i lewo
Tak nieodgadnione jak i bez wątpienia
Niechże ich kolibie wilk udomowiony

Wokół siebie tocząc mym posranym wzrokiem
Tych ujrzałem których opisać nie zgoła
Żadnym wierszem prostym czy pieśnią jakową
Impresjonistycznie chwili łapiąc welon
Darłem z nimi japę nie bacząc na zegar
Nierzadko kutaczy podejmując temat
W swym prymitywizmie rozważając prawdę
W swojej społeczności rozważając miejsce
Ja jednak to cenię bardziej od poetów

Jugów 2014

III miejsce - Ernest Mrygoń - godło: tonic

Tendencji

Wciąż przeto stoję
miejscem wszelkim punktem
w sile wszak

kto się znalazł
nie wybierał

Plac Zabaw

Wyglądam plac zabaw
nie płacz
słyszę
nie płacz to plac
zabaw
nie płacz
przecież zabaw
mały jeszcze
nie wie
głupi jeszcze
słychać

Beż

Na stos zżywieją ust miody
brzmiącymi wiernie złudy
od dziś podejmę Cię
po niekąd
o Tobie
zagryzać będę dłonie
filigramów stertom
wyrwę wonie
najęci w bezceny
spotkajmy się w pół smaku

Nagrody specjalne za wiersz o Wrocławiu :

Katarzyna Kołodziejczyk - Godło: Yusupov


„REM”

Anioły w ścianach wrocławskich kościołów
drżą wraz
z rytmem ciszy, oparte o sklepienia.

Trzymają je w sobie, te ceglaste budowle
same od lat nie chcą otworzyć oczu.
Na skraju obudzenia oddychają powoli,
tkwią w studium czwartym
pod ciepłem błogiego niesłyszenia, podczas gdy
wiatr świszczy i zionie
chłodem. Co kolejna powódź podtapia,
zalewa. Wrocławskie kościoły
wyrastają po tych deszczach z ziemi zwilgotniałej
lub spróchniałe, zniszczone
są rewitalizowane.

Czy nowe, czy stare – nieważne.
Ważne te sny, historią niezachwiane
i płuca eteryczne co wdychają z ziemi
dusze uskrzydlone szepczące
językami, których tu już nie ma.
Gdyby kościoły się zapadły,
to anioły (rozognione światłem)
uciekłyby na zewnątrz
i poleciały z wiatrem.

Kacper Rygałło - Godło: JuiceWolf96’ 

Najlepszy widok w mieście

„Najlepszy widok w mieście”
Tak brzmi slogan reklamowy
Hotelu Sofia naprzeciw Dworca Głównego.

Żal mi, bo to takie okrutne kłamstwo!

Tylu ludzi cierpi w tym miejscu!
Znam bardzo dobrze ten ból rozłąki
Smutek przebijający się przez mimowolny uśmiech
Nieznaczne i bezwładne ruchy ręką na pożegnanie.

Pocałunki skradzione przez czas.
Ciepło ciał odebrane zimnym pogwizdywaniem.
Odjazd.

A wy się cieszcie „Najlepszym widokiem w mieście”.
Zapłakałem.

Wyróżnienia:

Przemysław Witek Godło: Jan Nowak

Kiedy mnie grzebią

 Nie widzę dobrze ludzi stojących nad dziurą
(ostatnim zamieszkania miejscem moich trzewi)
i żadnej sytuacji, co doprowadziła
do tego, że w tym dołku bezsprzecznie mnie grzebią.

Zapewne odpadłem na: raka płuc, zapiłem
(nareszcie efektywnie) pogubione ciałko,
wybrałem inny koniec, który sam kupiłem
dla świadectwa kontroli i wyższego żartu.

Widzę za to wyraźnie blask potęgi kresu,
korytarz prowadzący tylko w jedną stronę.
Wygrałem pewną przyszłość wśród dębowych desek
i brak ruchu totalny, kropkę postawioną.

Teraz mi będzie ciemne nic lub jasne wszystko.
Świergotający w chmurach, skwarzący się w piekle
nieodwracalnie żegnam wasze ciepłe pyszczki,
uśmiechając się z lekka szyderczym uśmieszkiem.

Aleksandra Muciek -  Godło: Cass Raze

Draska

 

Pałka zapałka

dwa kije

sześć stóp

trzy głowy

dłoń trzymająca dłoń

dłoń trzymająca chustę

przy twarzy.

 

Kto się nie schowa…

 

- Mamusiu, gdzie jest tatuś?

 

Nie płacz.

Nikt się nie bawi

i deszcz kap-kap-kapie

 …

 ten

kryje.


Anna  Żmuda - Godło: AnSera

Ciemna noc

Krajobraz chcę podziwiać

Tylko z Tobą

Uśmiechać się do błysków

Używać nowych farb

Udokumentować wszystkie godziny

Odbyte w jednej sekundzie

I w tym pudełku

Trzymać Ciebie i siebie

Otwierać by zwiedzać

To co do Ciebie mam

Antoni Kamiński - Godło: Antek

Dom poety

Chciałbym pogodzić się ze światem, bo los mój jest nie do zniesienia. Garnę się do ludzi szukając u nich ulgi i ratunku. Nie wiem gdzie popełniłem błąd.

Edward Stachura, 30 V 1979

 Przed domem poety nie ma
Muzyki. Choć ptak śpiewa
Interwał zawieszenia liści.

Staw, sad i stół, Sted!
Odczytanie ścian:
Każdy wycinek świata jak denotat,
Każdy wycinek jak spodek do kawy
Niezaparzalnej…

Skąd nie wiesz, gdzie popełniłeś?

Budzisz się. Mama,
Niezłomny nieznośny los.
Nieodczytanie tego, co się obarczył i dźwigał,
Choć wisiał nad łóżkiem
Jak miecz.

Jagoda Chlasta - Godło: Pajka

"wiersz siłą pozbawiony kropek"

Kolorowe kamienice,
tworzą szarobury świat,
z marzeniami, lecz bez celów,

brukowanymi ulicami chodzą,
pozbawieni skrupułów ludzie,

co postawili tysiąc przecinków,

i ani jednej kropki,

myślą że mogą wiele,
choć nie robią nic,
by coś zmienić

a to wszystko,
to nic więcej, jak tylko,
małe kartonowe pudełko,
z widokiem na pudełko,



Łukasz Kilarski - Godło: Bananson

O'błokach z wielkiej płyty

Otwarte mamy okno, wiatr

jak bezład brnący ku otchłani lecz

ślepo ludzie od lat

w miałkim pudle otulani

tam zasłony błękit owiewa nasz

areał

gdzie las czerwieni

i morza szelest ptaków

Urszula Michalik  - Godło: MegHooda

„Popielniczki”

Ukrywamy się w pokrytych marmurem szminkach.
Wypluwają nas z ust i chowają w popielniczkach,
jakbyśmy byli tylko popiołem - niczyja spalenizna.
Wyrzucają nas na śmietnik bez ugryzień sumienia,
bo nie trzymamy się ani ich papierosów, ani zasad
koniecznych do zaistnienia...

Wpełzamy na ich wargi muśnięciem błyszczyka,
oddajemy kawałek serca, pyłek duszy,
a i tak nikt nas nie czyta.

Budujemy nagannie swoje życie,
ubieramy je w słowa chaotyczne.
Szczycą się talentem, złotym piórem
i wciąż wiszą nad nami ciszą,
zamykają nas w więzieniu, zmywając z ust.

Niech nie narzucą nam swoich zasad
i wad przy okazji,
choć robią wszystko, byśmy umierali
zmartwychwstańmy

z naszych popielniczek.

Sylwia Sławińska - Godło: Sławek


Pudełka z widokiem na szczęście

Mieszkam w bólu moich wspomnień,

nie dostaniesz się tu do mnie.

Ja do Ciebie też nie mogę...

Ta bezsilność drażni krwioobieg.

Moja przeszłość tworzy sześcian,

uwierz, tak to jest po przejściach.

Nie ma wyjścia, ani wejścia,

błagam, otwórz jeśli wiesz jak!

Ściany pudła nie są cienkie,

brak perspektyw na pęknięcie.

Szczątki wiary i nadziei,

toną w brei beznadziei.

Czuję wewnątrz chłód lodowca,

wszelka radość jest mi obca,

lecz potrafię marzyć jeszcze.

Chciałabym znów czuć powietrze,

mieć tu chociaż małe okno,

aby wypchnąć nim samotność.

Na jej miejsce wpuścić bliskość,

która by ogrzała wszystko.

Z owych marzeń rośnie siła,

która otwór wręcz wybija.

Wtedy słyszę głos anioła,

co o pomoc głośno woła.

I tak bez zastanowienia,

w mur wymierzam uderzenia.

Pęka skóra moich pięści,

krew rozbija mur na części.

W końcu mogę wyjść na zewnątrz,

a ma miłość jest tu ze mną.

Stoję pewna, pełna dumy,

bo pudełkiem był mój umysł

justa | sobota, 06 grudzień 2014 - 1:31 pm | | Domyślne | Brak komentarzy

I Ogólnopolski Złoty Karton za nami :)

Czy udał się nam ten I Ogólnopolski konkurs "O Złoty Karton III LO" trzeba by zapytać laureatów i gości piątkowej imprezy. Ja oczywiście nie mogę być zupełnie obiektywna, ale wydaje mi się, że był ok.

W konkursie wzięły udział 62 osoby z różnych stron Polski, między innymi z Katowic, z Sikorza, z Białegostoku, z Tarnowa, z Warszawy, z Ostrowa Wielkopolskiego, z Płocka, z Kielc, z Kołobrzegu, z Lidzbarka Warmińskiego, ze Stargardu Szczecińskiego oraz z wielu miejscowości Dolnego Śląska. Nasze jury w składzie: Jacek Bierut, Ela Kołodziejczyk, Radosław Wiśniewski, Przemysław Witkowski i ja, oprócz nagród głównych, przyznało nagrody za wiersz wrocławski oraz całkiem sporo wyróżnień.

Nasz finał rozpoczął sie niespodzianką, w klimat poetycki, a ściślej swojej prozy poetyckiej zatytułowanej "Drzewo Melanii", wprowadziła nas poetka, animatorka kultury, instruktor teatralny i organizatorka Ogólnopolskich Spotkań Poetów BIAŁA LOKOMOTYWA odbywających się w Łazieńcu, Daria Danuta Lisiecka. Bardzo się cieszę, że Daria przyjęła nasze zaproszenie i mieliśmy okazję choć na chwilę znaleźć się w jej poetyckich stronach.

Później było wręczanie nagród i wyróżnień i oczywiście czytanie wierszy przez ich autorów, a także poczęstunek, czyli strawa dla ciała i dla ducha. A jeszcze później dla tych, którzy nie spieszyli się tak bardzo i chcieli porozmawiać o poezji, a nawet popracować nad swoimi konkretnymi tekstami, odbyły się warsztaty, które poprowadziła trójka  naszych jurorów. Rozmowy trwały prawie do g. 16.00 i może jeszcze by trwały, gdyby nie to, że o 16.30 już zaczynał się WYBRYK (Ogólnopolski Przegląd Piosenki Licealisty), na który oczywiście nasi laureaci zostali zaproszeni :)

A teraz już chciałbym pogratulować nagrodzonym i serdecznie zaprosić do udziału w Złotym Kartonie już za rok, mam nadzieję, że nagrody będą przynajmniej tak samo dobre, a nawet lepsze ;)

I MIEJSCE - Katarzyna Rosicka (Akazawa) – LO Nr I im. Mickiewicza - Białystok

II  MIEJSCE  -  Michał Żłobicki  (Myśliwy) – LO Nr III – Wrocław

III  MIEJSCE - Ernest Mrygoń (Tonic) – Liceum Ogólnokształcące im. Braci Śniadeckich w Zgorzelcu

Nagrody specjalne za wiersz o Wrocławiu :

Katarzyna Kołodziejczyk (Yusupov)– LO Nr V – Wrocław

Kacper Rygałło (JuiceWolf96’)– LO Nr XVII - Wrocław

Wyróżnienia

 

Przemysław Witek (Jan Nowak) – ZSOiT im. Jana Szczepanika - Tarnów

Aleksandra Muciek (Cass Raze)–  LO Nr III – Wrocław

Anna Żmuda (An Sera)- Technikum Nr1 przy Zespole Szkół Nr1– Wrocław

Antoni Kamiński (Antek)– LO Nr III – Wrocław

Jagoda Chlasta  (Pajka)- LO Nr I – Ostrów Wlkp.

Sylwia Sławińska (Sławek) - LO Nr XV – Wrocław

Urszula Michalik (MegHooda) - LO Nr I – Dzierżoniów

Łukasz Kilarski – (Bananson) LO Nr XV – Wrocław

justa | środa, 03 grudzień 2014 - 12:07 pm | | Domyślne | Brak komentarzy
Użyte znaczniki: , , , ,